Jak zginęłam :(
17 maj 2008
gdy miaałam zaledwie 2 latka pani rano wypuściła mnie na dwór biegałam sobie nagle pod dom podjechał wóz ciężarowy wysiadła z niego brodaty pan zobaczyłam go i zaczełam szczekać ponieważ wszedła na podwórko nie chciałam go ugryść pani wygląfneła przez okno zobaczyła że kładzie kołomnie jedzienie po chwili Bella to zjadła była osłabiona zabrałam ją do domu moja pani zadzwoniła do weterynarza powiedział że zostałam otruta i że bym wyszła na dwór to mialo mi pomów 1 dzień póżniej byłam coraz bardziej słaba znów podjechał ten wóz okazało sie że to chycel pani wybiegła na podwórko ale było za póżno odzyskałam siły ale chycel powiedział tak-tego psa trzeba uśpić i zabrał mnie moja pani biegła za samochodem mieli przy sobie pistolety nie wiedziałam co zrobić a pani wciąz biegła była szybka nagle facet wyciągnął pistolet wyszedł z samochodu i otworzył drzwi nie wiedziałam poco nagle wybiegłam z samochodu a ten pan celował pistolet w panią
biegłam do domu ale po chwili zrozumiałam że nie moge uciec ale ona wciąż krzycała-Bella uciekaj Bella!Nie zostawiałam jej pistolet wystrzelił nie zabił mojej pani tylko mnie wskoczylam w pistolet pani bardzo płakała nagle przyjechała policja nie złapali ich pani nie mogła sie pogodzić z tym że umarłam.Zaufać obcemu człowiekowi czyli-zginąć.Prosze komentujcie i piszcie na gg 2870517 :(.
Komentarze
Komentarz?
Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis

Angela Kruczek napisał(a):
Konrad napisał(a):